Skąd się wzięły Walentynki? Każdy chyba wie, że to nie koniecznie typowo słowiańskie święto…Walentynki to kicz pochodzący z Ameryki. Stolicy Fast food’u, popcornu, Britney Spears, Jerry’ego Springera i kolorowej waty cukrowej. Ogólnie rzecz biorąc wszelkiej tandety, ociekającej komercją. Jak więc my – Europejczycy, możemy ze spokojem w oczach przyglądać się jak to oto beznadziejne zjawisko rozprzestrzenia się w Polsce, dostarczając sztucznych emocji…
Wyobraźmy sobie pewną, szesnastoletnią Marysię. Marysia nie ma chłopaka, nigdy zresztą go nie miała. Wracając ze szkoły, doświadcza nacisku otoczenia. Przechadzając się w otchłani czerwieni, zmuszona jest „podziwiać” serduszka, misie, różyczki, obściskujące się pary na ulicy…A to wszystko naraz…w jeden „niezwykły” dzień – 14 lutego…W Marysi oczach pojawiają się łzy, żal ściska ją za gardło. Marzy już tylko o tym, by znaleźć się w zaciszu swojego pokoju i spokojnie uronić łzę…Prawdopodobnie popadnie w chwilową depresje:)…To właśnie ten dzień doprowadza Marysię do najsmutniejsze rozważań, rozkmina wywołana brakiem „miłości jej życia” doprowadza ją do pesymistycznych myśli (niewykluczone, także te ostateczne
Zakochani w tym dniu obdarowują się prezentami. Czy nie mogą robić tego, na co dzień ?...Więc, dla kogo to święto?...Nie boje się użyć stwierdzenia, że po prostu dla nikogo...Jest zbyteczne. Zakochani mają święto cały rok, mogą cieszyć się sobą i okazywać swoje uczucia codziennie. "Single" dręczą się w tym dniu myśląc o tym, że są sami, bardziej niż kiedykolwiek...Mogliby tego uniknąć, gdyby nie walentynki. Poza tym, co jest fajnego w dostawaniu plastikowych serduszek, tandetnych pluszowych maskotek i połamanych kwiatów? Czy nie lepiej jest po prostu powiedzieć komuś jak bardzo się go kocha?
Dobra wystarczy tych bredni, bo już zaczęłam pisać takie żałosne rzeczy, że ten artykuł powoli staje się nudny...
Co więcej mogę dodać?..Chyba tylko tyle, że w ramach możliwości powrotu patriotycznych idei, spróbujmy wymyślić własne, polskie święto, w którym będzie można wyrazić swoje uczucia. Ciekawym rozwiązaniem byłoby zapewne, gdyby to nowo utworzone święto, nie skupiało się tylko i wyłącznie na miłości...Wyobraźmy sobie taki jeden "świąteczny" dzień w roku, w którym będzie można wyznać komuś, jak bardzo się go kocha, lubi, nie lubi, nienawidzi, pożąda, szanuje, nie szanuje, uważa się go za fajnego, kretyna lub zupełnego nudziarza...Tyle możliwości, dałoby większe pole do popisu...Konsekwencje tych różnorodnych wyznań mogłyby być czasami może i nawet drastyczne, ale przecież ludzie lubią takie rzeczy
Mamy dzień Górnika, dzień muzyki, czekolady, dzień Babci, dzień Zakochanych, dzień Nauczyciela, dzień Dziecka...Co byście powiedzieli na Dzień Świra...??
Zrodlo: gotowce.com.pl
Jaki macie osobiscie stosunek do tego swieta ??

