Przed chwilą zakończył się mecz:
Polska - Litwa 0:1 (0:1)
Bramka - Andrius Gedgaudas (14 min.)
Polska: Dudek (82 min. - Fabiański) Kuś (58 min. - Baszczyński), Jop, Lewandowski (46 min. - Bosacki), Gancarczyk - Bonin (46 min. - Sobolewski), Szymkowiak, Mila, Kosowski - Sosin (49 min. - Rasiak), Frankowski.
Litwa: Vaidas Żutautas - Paulauskas, Darius Żutautas, Klimavicius, Zelmikas - Savenas, Gedgaudas (73 min. - Kavaliauskas), Preiksaitis, Beniusis (68 min. - Pilibaitis) - Trakys (79 min. - Luksys), Morinas.
Mecz w wykonaniu naszych kopaczy dramatycznie słaby...poza Dudkiem, który grał na dobrym poziomie to ciężko wskazać na innego zawodnika, który by coś pokazał.
Widać, że większość kopaczy siedzi na ławce w swoich macierzystych klubach. Mila, Kosowski swoją grą pokazali, że na mundial mogą jechać tylko jako widzowie.
Frankowski zatracony całkowicie...ma ogromne trudności z zdobywaniem bramek w klubie a także w reprezentacji.
Obrona nie istniała-stracona bramka całkowicie obnażyła słabość naszych obrońców- poza Garncarczykiem cały blok defensywny jest strasznie słaby.
Pomocnicy również niewiele pokazali. Może poza Szymkowiakiem, choć on też nic specjalnego nie pokazał.
Rasiaka i Lewandowskiego nie komentuję bo czego by nie zagrali to na mundial pojadą z papą Janasem.
POdsumowując przegraliśmy z słabą drużyna litewską, która ograła nas bez większych problemów. Ogromna szkoda, ale być może jest to tylko zimny prysznic na rozgrzane głowy przed Mundialem...
Pozdrawiam
